Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 268 039 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


nowy blog

czwartek, 22 lipca 2010 13:57
Ten okres w moim zyciu sie juz zakonczyl. Bylo fajnie pisac tego bloga i pozostawic jakis slad po tym co zobaczylam i poznalam. Zaczynam nowego bloga. Tym razem o gotowaniu i jedzeniu. Zapraszam wszystkich : cookgela.blogspot.com
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

spowrotem w domku:)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009 9:07
Duzo dostaje maili i prozb, zeby dodaj jakas ostatnio notke o locie powrotnym i jak mi sie zyje. No wiec tak, lot byl okropny. Cala podroz trwala kolo 30 godzin. Mialam 8 godzin czekania na lotnisku w Pfiladelphii i 5 godzin w Brukselii. Nigdy sie chyba tak nie wynudzilam. Juz pod koniec to plakalam ze smiechu bo moj bagaz podreczny wazyl chyba z 15 kg. Ciezki za cholere. A mi w Brukselii bramke do odprawy zmienili chyba o 20 numerow i z tymi moimi wszystkimi szpargalami musialam sie wloczyc przez caly terminal. A mialam: laptop caly zapakowany w najciezsze rzeczy, bo juz nie chcialam normalnego bagazu przeciazac (a mialam idealnie jak mozna dwie walizki po 50 funtow to jedna mialam 48 a druga 49 funtow), nastepnie torebka tez nielekka, kurtka zimowa no bo przeciez jej juz nigdzie nie wcisnelam i na lotnisku w wolnoclowym jakis alkohol kupilam. Wiec obladowana to ja bylam:P No i do Berlinu dolecialam. Kilka dni tam zostalam u znajomych a pozniej do mojego Slupska. No i przez to ze caly rok bylam zagranica to az nie czuje tych wakacji. Zaczelam prawko robic:) Juz mam 12 godzin jazdy za soba i jakos idzie powolutku. No i co??!! Szkola za tydzien!!!! O nie!!! Nie chce isc do szkoly. Nowa klasa, w ktorej nikogo nie znam:( Ale to byl moj wybor. Juz mam upatrzonych kilka szkol na studia wiec teraz tylko za mature sie wezme i jakos przeleci ta klasa mturalna.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

ostatni dzien

poniedziałek, 29 czerwca 2009 18:01
Juz wszystko spakowane. Dwie walizy, torebka, laptop i kurtka zimowa. To moj caly dobytek. Zobaczymy jutro czy bedzie jakis nadbagaz. A teraz sobie siedze u Lisy w pracy na tarasie. Skonczylam dzisiaj ostatnia ksiazke z serii Twilight i ogladam film - Duchess. Nagle zobaczylam z pod krzaczka wyjrzal i przebieg przede mna pregowiec amerykanski.(chipmunk)



Dzisiaj Kerstin u mnie nocuje i rano idziemu na sniadanko gdzies a pozniej na lotnisko bo o 11 z minutami wylatuje.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

Graduation - class of 2009

poniedziałek, 29 czerwca 2009 2:26

No i wkoncu oficjalne zakonczenie roku. Rano proba 2 i pol godziny a wieczorem uroczysta ceremonia 2 godziny. Ze naszej szkoly kolory ro szary i bordowy to dziewczyny mialy szare szaty a chlopacy bordowe. Dla dzieciakow w US graduation to jedno z najwazniejszych wydarzen w ich zyciu. Wszystko zaczelo sie od oficjalnego przemarszu wszystkich seniorow i zajeciu miejsca na scenie. Nastepnie przyszly przemowy (dyrektor, najlepszy student, drugi student z najlepszymi ocenami, i zaproszony gosc - prezydent collegu w Corning) . Kolejne bylo wypowiedzienie posluszenstwa i zobowiazania do flagi US no i oczywscie hymn Stanow (The Star Spangled Banner). No i wreszcie rozpoczela sie najwazniejsza czesc - rozdawanie stypendiow (oczywisce tylko dla obwatelii US). W podsumowaniu dyrektor powiedzial, ze ogolna kwota rozdana w tym roku wynosila $ 500.000.:P BEczka. Pol miliona dolcow w wiosce gdzie jest 1000 mieszkancow. Ostatnia czescia ceremonia bylo odbieranie przez kazdego dyplomu, przezucenie  tassel'a (tego wisiorka przy berecie) i pozniej zdjecia ze znajomymi:) 








Na zakonczenie dnia ognisko u Kerstin do 1 nad ranem:)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Baccalaureate

sobota, 27 czerwca 2009 17:46
Baccalaureale to jest takie spotkanie na dzien przed graduation w kosciele. Juz w czwartek musielismy ubrac nasze smieszne stroje:) Trwalo to 2 godziny ale szybko zlecialo. Byly przemowy uczniow, ksiezy (roznych religii), nasz chor spiewal i zespol taneczny tanczyl do hip-hopu  i innych piosenek. Beczka byla kiedy ostani speaker gadal i  mikrofon sie przewrocil :P A pod koniec kazdy z seniorow dostal biblie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

busy day

piątek, 26 czerwca 2009 19:00
W srode bylo jakby takie bardziej oficjalne moje pozegnanie. Pojechalismy najpierw do centrum handlowego bo mialam zamiar kolejnego kolczyka w uchu sobie zrobic (chrzastke przekuc). Bylismy z Lila (Lisy przyjaciolka) i Sam. I tak jak jechalismy Lila mnie zaskoczyla i dala mi kartke na pozeganie i prezent. Totalnie sie nie spodziewalam. A tam co?????!!!!! KArta o wartosci $20 na przekucie ucha. Musialam tylko ze swoich jakies $5 doplacic bo oczywiscie byle jakiego nie chcialam (Biale zloto:P). No i pozniej do restauracji. Oczywiscie ja ja wybralam. Red Lobster. Jak przyjedziecie kiedys do Stanow musicie tam zajsc. Ona jest w calych USA tak jak KFC czy Pizza Hut. Ja z Lila zamowilam pizze z homarem i fondue w chlebie z krabem i krewetkami. Pychotka:) 
 

No i pod wieczor na koncert. Eliminacje do American Idol. Piosenkarze w tym tygodniu spiewali country. Kazdy na widowni dostal kartke i sie na kazdego po kolei glosowalo.  2 dziewcyzny z naszej wioski byly i przeszly dalej. W nastepnym tygodniu  jest rock. Ale juz mnie nie bedzie:(
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

museum

środa, 24 czerwca 2009 6:20
Mieszkac prawie w Corning i  nie pojsc do Corning Museum of Glass to by byl obciach. Zbieralam sie caly rok na ten wyczyn i wkoncu ten dzien nadszedl. Nawet musze przyznac, ze ciekawe. Jest to najwieksza kolekcja predzmiotow ze szkla os starozytnosci do czasow obecnych. Nie uwierzycie !!! Znalazlam jedna rzezbe polskiego artysty. A po za tym to obejrzalam 3 rozne pokazy jak robili waze, ptaszka malego i wazon z goracego szkla. Cos niesamowitego. Pokazywali jak barwia szklo w barwnikach roznego koloru, a ciekawostka jest, ze barwniki sa sprowadzane na zamowienie z Niemiec.


ta rzezba Polaka

noze


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

boat regatta

poniedziałek, 22 czerwca 2009 0:33
Pogoda koszmarna! Padalo strasznie, ale co z tego. CW (my polish friend) zaprosila mnie zebym z nia pojechala do Watkins Glen na wyscigi lodek. Zglosilo sie kolo 60 zespolow. Ja bylam razem z druzyna z collegu. Lodki byly oczywisce recznie wykonane a mozna bylo uzywac tylko karton, farbe i tasme. Pierwszy raz cos takiego widzialam. Prawie polowa lodek tonela i ludzie cali mori byli. A po tym poszlismy do CW do jej domu i gotowalysmy. Zrobilysmy barszcz, gulasz z kasza i nalesniki. A po tym przejechalam sie traktorem.






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

wolne

środa, 17 czerwca 2009 16:46
Obijanie sie prawie przez caly dzien a pod wieczor wypad z dziewczynami do kina na Hangover. Musicie to zobaczyc!!! Komedia jakiej nie bylo. Moze troche nieprzyzwoita,ale smiechu co nie miara. A pozniej pojechalismy do CArey i u niej ogladalismy The Curious Case of Benjamin Button. Troche juz mi sie spac chcialo ale wytrwalam. 3 godziny ten film chyba trwal i co by to bylo jakby Carey nie miala samochodu hehe??? Naszczescie wszyscy tu maja auta i zawiozla mnie do domu o 1 nad ranem:)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

ostatni dzien

poniedziałek, 15 czerwca 2009 23:13
Kto by pomyslal, ze bedzie mi smutno podczas ostatniego dnia w szkole. Inni ludzie by sie cieszyli. Wierzcie mi, ze tu naprawde duzo fajnych rzeczy sie dzialo. Mialam 3 egzaminy koncowe tylko i pozostaly czas spedzilam na dlugich pozegnaniach. Ale obiecalam niekorym nauczycielom (oczwiscie wf-istom), ze ich odwiedze jeszcze kilka razy. Beczka byla podczas lunchu bo dyrektor chyba chcial jakos udowodnic ze cos robi w tej szkole i zbieral brudne tacki po uczniach. Fajnie to wygladalo. On w garniturku z tackami po cafeterii biegal. Szafka wyczyszczona ze wszystkich smieci (papierow, ksiazek, ubran, jedzenia) i teraz tylko wspomnienia zostaja na cale zycie. Maile, adresy, daty urodzin pozbierane:P Az ksiazke moge zalozyc hehe. Ostatniej lekcji nie mielismy. Wszyscy seniorzy wyszli na zewnatrz i mielismy zamowione pizze i coca-cole. Tak sie na jadlam, ze teraz jak pisze to mam caly czas brzuszek pelny. No i pozniej malowanie samochodow, przyczepianie balonow i serpentyn. Oczywiscie, ze ja to autka nie mam ale pomagalam Carey i Stephanie. No i o 3 p.m. wszystkie samochody ruszy w miasto na parade. Klaksony, balony, muza  no i koniec szkoly. Kilku chlopakow beczke sobie dzisiaj zrobilo i traktorami do szkoly przyjechalo.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

smutno

poniedziałek, 15 czerwca 2009 2:20

Kerstin wpadla na nocke. Pogadalysmy sobie, poszlismy na pizze i lody a na drugi dzien zakupki. Trzeba korzystac... Tak malo czasu zostalo, wiec trzeba robic wszystko co mozliwe. Smutno bedzie sie zegnac. Obiecalysmy sobie, ze bedziemy pisac listy no i odwiedziac sie. Wkoncu Niemcy to nie drugi koniec swiata:P A znajomosc trzeba utrzymywac bo pozniej jest co wspominac. Nawet juz zaczelismy planowac 'Europe trip' na nastepne wakacje. A dokladniej cel to Czarnogora, odwiedzic Miko. On z nas wszystkich jako pierwszy wraca do starego zycia. Jak sie dowiem dokladnie w jaki dzien i o ktorej godzinie, to sporobuje Lise namowic zebysmy pojechali go pozegnac na lotnisko.  Jutro ostani dzien szkoly. Dobrze, ze 6 pierwszych lekcji mam jakby wolne, wiec bede mogla z ludzmi gadac i ostatni raz szwedac sie po szkole, a 3 ostatnie lekcje - egzaminy koncowe 'finals'. Ale mysle, ze podczas tygodnia bede przychodzic czasami do szkoly nauczycieli odwiedzac.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Buffalo Zoo i Niagara Falls

niedziela, 07 czerwca 2009 7:29

Oj dlugi to byl dzien!!!!!! Pobudka o 5 rano. Spakowanie, przyszykowanie i w droge by jak najwiecej zobaczyc. Oczwyscie po drodze musielismy sie zatrzymac na sniadanku to ja sobie zamowilam 2 amerykanskie nalesniki, ale bez syropu klonowego:P Prawie dwie i pol godziny jazdy i bylismy w Buffalo. To juz takie jedno z wiekszych miast w moim stanie. Slynie z ''Buffalo Chicken Wings" (strasznie pikantnych skrzydelek), a takze z jednej z najwiekszch populacji ludnosci polskiej w USA, oczywiscie nie liczac Chicago. Najpierw poszlismy do Zoo. Rozczarowalam sie. W Polsce znacznie wieksze sa ZOO. Tutaj cale mozna bylo obejsc w godzinke. Ale i tak fajnie bylo. Malpy byly brechowe:) i last deszczowy byl interesujacy.


 Pozniej wybor kolejnego miejsca nalezal do mnie. Troche moj przewodnik poczytalam i znalazlam kilka polskich miejsc np: Kosciuszko Street, Sobieski Street, ale nie chcialam ich ciagnac tylko zeby zobaczyc tabliczke z nazwa. Znalazlam takze, ze jest tam pomnik Kazimierza Pulaskiego, ale tam sie nie udalo dotrzec. Sukcesem skonczylo sie poszukiwanie Broadway Market, gdzie zarowno w internecie jak i w przewodniku pisalo, ze tam mozna jakis polakow spotkac. Ale zapyziala to byla dzielnica. Wiekszosc to bylo murzynow. MArket to taki stary, tez zapyzialy byl. Kilka sklepikow z pierdolkami. Rozne koszulki z polskimi napisami, kubki i inne pamiatki.

JAK TO ZOBACZYLAM TO MYSLALAM, ZE PEKNE ZE SMIECHU, NO I FOTKE OCZYWISCIE, ZE MUSIALAM PSTRYKNAC.


A z jedzenia to byla piekarnia ''Chrusciki" i sklep miesny ''Lewandowski" czy cos takiego. W piekarni z takich polskich rzeczy to byl makowiec, ciasto drozdzowe z kruszonka, chrusciki i rogaliki. Tak pochodzilam sobie po tym markecie i nikogo nie slyszalam mowiacego po poslku:( Znalazlam Lise i Scota i usiadlam z nimi przy stoliku i tak sobie gadalismy i Scott zaczal, ze pewnie mam cykora, zeby podejsc do takich dwoch starszych babc i sie spytac czy po polsku mowia. Ja do niego: ''Ja mam cykora???". Nigdy!!! Podeszlam do nich no i zaczynam czy mowia po polskui moje zaskoczenie bo odpowiedz byla TAK. To wymienilam z nimi kilka zdac i one mi powiedzialy, ze w piekarni pracuje mloda dziewczyna, ktora tez zna polski to pozniej do niej poszlam. Ale takie strasznie dziwne uczucie mowic do niej po poslku i w tym samym czasie do Lisy po angielsku. Jak gadalam z babciami to jedno zdanie mowilam po angielsku a kolejne po polsku, strasznie trudno bylo mi sie przestawic.
No i najwazniejsze - wodospad Niagara. Cos niesamowitego. Stojac po amerykanskiej stronie wodospadu widzi sie Kanade. Mnostwo turystow a najwiecej to chyba Hindusow(znaczy sie z Indii). Mozna bylo wodospad ogladac z tarasu widokowego, a my poszlismy na przejazdzke statkiem u podnoza calego wodospadu. Kazdy dostal plaszcz przeciwdeszczowy bo wode rozbryzgiwalo na wszystkie strony. Wodospad Niagara ma jakby takie dwa podrzedne wodospady : American Falls and Horseshoe Falls(bo jest w ksztalcie podkowy). By te wrazenia pozostaly na cale zycie trzeba bylo zrobic cos superrr.... Sluchawki na uszy, pas zapiac i startujemy. Domyslacie sie juz na co mnie ponioslo??? Przeliecialam sie helikopterem nad wodospadem Niagara. Siedzialam w pierwszym rzedzie obok pilota. Widoki niesamowite i przezycia niezapomniane.

 







I czyz nie mam racji, ze to ksztalt podkowy???? 


Ostatnie pamiatkowe zdjeciu juz po locie.

Jednej rzeczy, ktorje nie widzialam - wodospad noca (po godzinie 9 p.m.)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Beatles - Rain

piątek, 05 czerwca 2009 2:53


W srode z klubem teatralnym pojechalam do Binghampton by zobaczyc musical ''RAIN" Beatlesow. Kilka osob nie mogla pojechac a bilety byly juz zaplacone, wiec za freeko obejrzalam koncert warty $50. A to trzeba bylo zobaczyc i przezyc. Po dwoch stronach sceny byly 2 telebimy, na ktorych lecialy relacje z prawdziwych koncertow Beatlesow. Piosenkarze wcielajacy sie pod nich wygladali jak prwdziwi. Na ekranie leciala relacja z koncertu i w tym samym czasie byla wykonywana ta wlasnie piosenka. Faceci byli tak samo ubrani, te same fryzury, te same gitary. Kazdy ruch na ekranie, byl w tym samym czasie na scenie. Wszystko wygladalo tak realistycznie. Piosenkarze zachowywali sie jak prawdziwi Beatlesi. Atmosfera naprawde super. Ludzie tanczyli, spiewali. A musical na skale Broadway-u. www.raintribute.com

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

marszowanie i podziwianie

wtorek, 02 czerwca 2009 3:25

Watkins Glen- przepiekny park z malymi wodospadami.







Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

senior trip - Washington DC

poniedziałek, 01 czerwca 2009 4:32
Wykonczona za wsze czasy! Wyjazd o 7 rano i 5 godzin jazdy. Podroz szybko zleciala, bo ogladalismu 2 filmy: Step Brothers i Fireproof. Pierwsze miejsce gdzie bylismy w Washington to bylo Smithsonian Museum, w czesci z historia naturalna. Najfajniejsze dla mnie chyba byly zwierzeta z epoki lodowcowej, nie tylko dinozaury, ale takze te latajace i inne. A najlepsze, ze jakies 5 dni temu ogladalam film "Night at the museum" i nie mialam zielonego pojecia, ze to wlasnie w tym muzeum gdzie bylam sie akcja kreci.




Szczeki rekina w porownaniu do czlowieka.

yyyyyyyy??? czy mam jakies szanse w starciu z misiem???

No i pozniej mielismy obiazd po miescie. Widzialam Bialy Dom, Pentagon, budynek gdzie drukuja dollary i memorial Thomasa Jeffersona. Nie mozna bylo blizej podjechac do domu prezydenta, bo po 11 wrzesnia zamknieto ulice przed Bialym Domem. Pozniej spotkalismy sie z nasza przewodniczka i dalej to juz pieszo trzeba bylo zasuwac. Zobaczylismy pomniki upamietniajace zabitych zolnierzow podczas drugiej wojny swiatowe i wojny w Wietnamie. Na samym koncu parku byl ogromny pomnik Abrahama Lincolna.

No i o 6 rozpoczelo sie najlepsze. Ekslusywny kurs z obiadem. Jedzonko bylo pyszne. Mozna sobie wybrac z karty, no i oczywiscie z deserem:) Inni gosie wystrojeni w garnitury i suknie, ale my nie musielismy bo mielismy prywatna sale z wlasnym dj-em. Zachod slonca byl przepiekny. Ogolnie imprezka zaczela sie kolo 9 kiedy wszyscy wyszli na parkiet i zaczelismy tanczyc. Az sie dziwnie poczulam, bo tyle czasu minelo kiedy ostatni raz tanczylam, ze moglam troche zapomniec. Moze przesadzam:) Do portu przybilismy o 22 i przy wyjsciu rozdawali truskawki w czekoladzie. Zyc i nie umierac:P 





Ja, Ray i Stewy

Ja i Charly i zachod slonca
Do hotelu za Washingtonem jechalismy kolo godzinki. Ponownie nie dadza sie wyspac - 7 rano sniadanie no i dalej w droge. 3 godziny jazdy i HersheyPark - pork rozrywki. Masakra to rolercostery byly kolejki po 2 godziny czekania. Oczywiscie, ze nie czekalam:) Pojezdzilam sobie na wolniejszych kolejkach i obejrzalam kilka pokazow. No i teraz to juz tylko zostala podroz powrotna. Siedzialam ze Stephanie w autobusie no i jak by 2 osoby to bylo niewystarczajaco to Ray sie nam wbil na trzeciego. Ogladalismy horror, chyba jego nazwa byla Dead Silence. Dokladnie nie jestem pewna bo wiecej przegadalismy. Nikt z naszej trojki dokladnie nie wiedzial o co chodzilo w filmie. A pozniej jak juz wiekszosc autokaru spala, to my poszlismy do kierowcy zeby podlaczyl Ray'a ipoda i rozpoczelismy nasze spiewanie, albo wycie:) Ja, Ray i Stewy:)

Stewy i jego boski kapelusik:)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

pozostal miesiac

piątek, 29 maja 2009 3:24

           Ciagle jeszcze pamietam moje pierwsze dni w Addison, a pozniej poczatki szkoly. Wszystko wydaje sie jakby to bylo w zeszlym tygodniu. Ale to tylko zludzenia. Nieprawdopodobne jak szybko te 9 miesiecy zlecialo. Tylko 2 tygodnie szkoly zostalo a pozniej officjalne zakonczenie szkoly (graduation) 26 czerwca no i powrot do domu.
           Zaczynaja sie wspomnienia, zbieranie podpisow, pamiatek i adresow. Jak to zawsze bywa niktorych sie lubialo a innych nie. Nigdy nie zapomne tego amerykanskiego poczucia humoru i glupich pomyslow:P Przestaje sie rozczulac na dzisiaj i zabieram sie do pakowania bo jutro kolejna niezapomniana wycieczka=> WASHINGTON DC WITA!!!! A na wspominanie jeszcze przyjdzie czas.  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

piknik

niedziela, 24 maja 2009 17:30
Memorial Day jest w poniedzialek, ale my mielismy juz piknik w sobote u babci na kempingu. Bylo strasznie goraco!!!! Prawie cala rodzinka sie zebrala - jakies 20 osob. Faceci rano byli na rybach i przyniesli wiadro ze zjowionymi rybami. Oczywiscie, ze sie musieli pochwalic. Ale takie strasznie malutkie. No i problem, co teraz z nimi zrobic. Tylko dizewczyna z Polski wiedziala jak je oczyscic. Ja powiedzialam, zeby mi tylko dali martwe, bo nie lubie jak mi cos z reki ucieka:p Co za lamagi hehe. Moje doswiadczenie kulinarne sie na cos przydalo. CAle kolko wokol mnie sie zebralo i obserwowali jak to sie robi. Pod koniec to wujek All and Jim dzialali ze mna.  A pozniej spotkalismy ludzi z oswojona wiewiorka, wiec moglam poglaskac, no a pozniej siedzielismy przy ognisku i sluchalismy muzyki do 11. Babcia ma taka rzecz z plynem z cukrem do kolibrow, bo one sie zywia cukrem zeby miec energie. Pierwszy raz w zyciu widzialam kolibra, i to jeszcze ile. Mnostwo! Co chwile jakis podlatywal.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

field day

piątek, 22 maja 2009 2:18

Piekna pogoda i zabawa to mi sie podoba. Dzisiaj chyba z 27 stopni bylo, troche sie podpieklam. A do szkoly oczywiscie musielismy pojsc tylko zamiast siedzenia w klasach i nauki mielismy wszystko na zewnatrz. Na poczatku tylko w audytorium mielismy prezentacje i dostalismy ksiazki upamietniajace caly rok szkolny.A tak to pozniej kazdy mogl robic co mu sie podobalo. Byla scianka wspinaczkowa, dmuchana zjezdzalnia, mecze softballu, baseballu, ping-pong, zespol rockowy, samochod z lodami i moj nauczyciel od plastyki rysowal portery jak ktos chcial. Naprawde fajny dzionek byl.


Ja i Carey



Ja, Cody i Charly


Zawziecie brne na sam szczyt:)


Tia w meczu seniorzy przeciwko nauczycielom


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

nowinki

środa, 20 maja 2009 2:09
Dzisiaj ciekawy dzien w szkole. Na wf-ie zaczelismy grac w softball (prawie to samo co baseball). Na poczatku nie wiedzialam zleksza co sie dzieje bo ktos tam uderzyl w pilke a wszyscy biegali w rozne strony. Ale juz kumam. Za pierwszym razem trafilam w pilke, hehe ale nie zdarzylam dobiec do pierwszej bazy i juz mnie wyeliminowali:) Nie zawsze musi sie wszystko udawac. A pozniej lekcja historii i glownym gosciem byl Officer Cole, ktory u nas szkole patroluje i opowiadal o swoich doswiadczeniach z wojny w Wietnamie. Ciekawe to bylo. Byl tam ponad rok w srodkowym Wietnami i byl najwazniejszy w jego squadzie, ktory sie skladal z 28 ludzi. Wytlumaczyl nam taktyke walki w tej wojnie. On to glownie w jungli walczyl. Helikoptery ich zrzucali do lasu a pozniej w odpowiednim szyku sie przedzierali. Na poczatku zazwyczaj szedl indianin, ktory mial bardzo dobry instynkt, sluch i wzrok. Za nim dwoch zolnierzy z karabinem no i pozniej naczelny squadu, za nim klient z radiem no i kolejne formacje z karabinami. W srodku byly najwieksze bronie i wyrzutnie pociskow a pod koniec calej zalogi szedl medyk. Opowiadal takze jakie mieli wyposazenie, ze w jednym mundurze przez caly miesiac chodzili, nie myli sie, przy pasie mieli 8 duzych puszek z woda, okolo 2000 pociskow, 8 granatow, jedzenia mieli bardzo malo i za kazdym razem jak wroga czy zabitego znajdywali to przeszukiwali jego torby i plecaki w poszukiwaniu jedzenia. Gdy spali to zawsze  jeden na czatach zostawal a do tego dokola obozu rozstawiali swiecace race i czy cos takiego i jak sie jedna przewrocila to wiedzieli, ze wrog gdzies tam w buszu jest. 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

NY

poniedziałek, 18 maja 2009 2:44

Pamietam, ze jak jeszcze w Polsce bylam to najwieksze moje marzenie zwiazane z wyjazdem do Stanow to byl Nowy York. A tu patrz, tak mi sie poszczescilo, ze w sobote bylam drugi raz. Trudno powiedziec kiedy bylo lepiej. Za kazdym razem co innego robilismy i zobaczlismy. Ale pogoda byla zdecydowanie lepsza wczoraj. W grudniu mozna bylo zamarznac. Wczoraj w NY kupilismy sobie takie objazd po dolnej czesci Manhattanu w dwupietrowym busie z przewodnikiem. Tak wysoko bylo, ze az glowy trzeba bylo chowac jak sie do swiatel zblizalismy. Wkoncu zobaczylam Statue Wolnosci. Tylko z oddali, bo promy juz nie plywaly, ale mi to jak najbardziej wystarczy. Troche sobie pochodzilismy po Chinatown i Little Italy a na koniec oczywscie 5th Avenue. Ale jaka beczka byla na drodze powrotnej. Czesc osob co jechala z nami to na mecz baseballowy Yankees poszla no i sie nachlali. Takie pierdoly wygadywali na drodze powrotnej, ze nie moglam sie przestac smiac.


Statua Wolnosci

Przed Rockefeller Center tam gdzie w zime jest duza choinka i lodowisko

Little Italy - dzielnica wloska (wloskie knajpki, restauracje i wszyscy kelnerzy po wlosku miedzy soba gadali)


w Battery Park


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


poniedziałek, 25 września 2017

Licznik odwiedzin:  36 736  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

O mnie

Czesc nazywam sie Angelika. Jak macie jakies pytania to piszcie:
gg: 7024311
e-mail: angelikalisek@wp.pl

O moim bloogu

rok szkolny w USA

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 36736

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Pytamy.pl